pierwszy wysyp koźlarzy czerwonych 11-06-2020

Mamy 11 czerwca, powinno zacząć się już coś dziać więcej w świecie grzybów. Na początek kilka pomarańczowożółtych i babek.

Ale w świecie koźlarzy czerwonych lekkie poruszenie. Ten przystojniaczek salutując zgłasza gotowość do pierwszego wysypu koźlarzy czerwonych:

fot: Robert Kazański 11-06-2020

Obok maluszek jeszcze piskliwym głosikiem mu wtóruje:

fot: Robert Kazański 11-06-2020

Zrozumiałem o co chodzi jak kilka metrów dalej spotkałem 5-osobową rodzinkę. Były tak duże, że na zdjęciu zmieściły się tylko 2 😉

fot: Robert Kazański 11-06-2020

To niesamowite jak matka natura potrafi imitować różne kształty:

fot: Robert Kazański 11-06-2020

Przedsmak tego co będzie się działo już wkrótce. Zaczyna się pierwszy wysyp koźlarzy czerwonych:

siedmiu siódmioczerwcowych kozaków

Nie ma to jak sprawić sobie prezent imieninowo-urodzinowy w postaci siedmiu sidmoczerwcowych kozaków.

Pierwsze z życzeniami wystartowały koźlarze pomarańczowożółte:

fot: Robert Kazański 07-06-2020

Po chwili z życzeniami dołączyły koźlarze czerwone:

fot: Robert Kazański 07-06-2020

Na końcu ale za to z klasą życzenia złożyła babka, koźlarz babka:

fot: Robert Kazański 07-06-2020

Przepiękne o tej porze roku brzeziny również szumiały „sto lat”:

fot: Robert Kazański 07-06-2020

A wisienkę na torcie stanowiły ruliki:

fot: Robert Kazański 07-06-2020

Lubię takie prezenty:

Grzyby – otwarcie sezonu grzybowego 02-06-2019

Takiego scenariusza i rozwoju akcji jaki zgotował mi las w pierwszych dniach czerwca to sam mistrz Hitchcock by się nie powstydził. Dokładnie 02-06-2019 postanowiłem sprawdzić co się dzieje z młodziutkimi kurkami z przed 2 tygodni, może już się nadają do pozyskania? Pierwszy szok, las na wstępie przywitał mnie młodziutkim borowikiem usiatkowanym, jest adrenalina jest fajnie. Kilka metrów dalej dorodny koźlarz topolowy. A to co mi zgotowały zostawione uprzednio kurki, to tego się nie spodziewałem. W podziękowaniu za to, że nie zniszczyłem ich siedliska, odwdzięczyły mi się całą kolonią dorodnych dojrzałych kurek i sąsiedztwem koźlarza babki i dwóch koźlarzy pomarańczowo-żółtych. Następnie w bajkowej scenerii na skraju lasu i na granicy z łanem zboża trafił się kolejny koźlarz topolowy. Kolejne znalezione gniazdo kurek po raz drugi mnie dzisiaj zaszokowało towarzystwem młodziutkich przebijających się przez ściółkę koźlarzy grabowych a kilkanaście metrów dalej też stadkiem młodziutkich, grubiutkich, pękatych jak beczułki borowików usiatkowanych. Kolejnego „usiatka” z kolei trafiłem również na skraju lasu, tylko tym razem w towarzystwie łanu rzepaku. Pomyślałem szczyt szczęścia jak na pierwszy dzień z grzybami ale brakowało mi jeszcze do kompletu mojego flagowca czyli koźlarza czerwonego. Długo nie musiałem czekać, kroki swe skierowałem na pewną miejscówkę, która obdarzyła mnie trzema młodymi koźlarzami czerwonymi. Tak więc byłem już spełniony i to pierwszego dnia, co nie przeszkadzało mi w drodze powrotnej pochylić się nad kolejnymi znalezionymi koźlarzami grabowymi i znów na skraju i granicy z łanem zboża koźlarzami czerwonymi. Takich emocji i to o tej porze roku (pierwsze dni czerwca) to już nie miałem od niepamiętnych czasów.