Grzyby – parada kapeluszy koźlarzy czerwonych 01-09-2019

Dzisiaj 01-09-2019 u mnie zlot starszyzny kozackiej – parada mody kapeluszy koźlarzy czerwonych, niektóre okrągłe inne stożkowate jeszcze inne płaskie aż po wzór sombrero lub cowboy. Widoki rewelacyjne aczkolwiek żal troszeczkę i tęsknota za bobaskami.

fot: Robert Kazański 01-09-2019

Ogólnie ilościowo mniej (pozyskane 32 koźlarze czerwone) ale za to na wagę dużo dużo więcej. No i osprzęt musiałem zmienić, słoiki i ocet poszły w odstawkę a suszarka i hermetyczne pojemniki poszły do użytku.

Jednak urodą zwyciężyły 2 znaleziono koźlarze pomarańczowo-żółte. Klasa sama w sobie.

fot: Robert Kazański 01-09-2019

Borowiki szlachetne również w odwrocie tylko 5 sztuk i tak samo wszystkie już dojrzałe.

Tak więc mamy wrzesień, upał dalej jak w sierpniu, aczkolwiek idzie ochłodzenie i może nawet jakieś opady. Bądźmy dobrej myśli – przed nami miesiąc wrzosów a mi wrzosy zawsze kojarzą się z grzybkami.

fot: Robert Kazański 01-09-2019

Grzyby – sierpniowy wysyp grzybów 28-08-2019

Buszowanie po lesie na koniec sierpnia 28-08-2019 – buszowanie dosłownie bo temperatury prosto z buszu a i pora sucha też się zgadza. Oczy jednak przecierałem ze zdziwienia, bo wysyp grzybów tak jakby to była pora deszczowa. Największy od czerwca wysyp koźlarzy czerwonych – pozyskałem 78 sztuk w pełnym przekroju wiekowym, rosnące oczywiście grupowo w bajecznych kompozycjach. A ja się podwójnie cieszę, ponieważ im więcej do wyboru modeli to tym prościej o piękne zdjęcia.

fot: Robert Kazański 28-08-2019

Do koźlarzy czerwonych w pięknym stylu dołączył / wysypał borowik szlachetny. Znalazłem dokładnie 40 szlachetnych borowikowych rozbójników. Ale borowiki przeważnie pojedynczo tak więc nie jest to jeszcze ich właściwy wysyp ale jest już z czego wybrać do fajnej fotki.

fot: Robert Kazański 28-08-2019

Natomiast znaleziony dzisiaj jeden jedyny koźlarz pomarańczowo-żółty zawstydził pięknem i czerwone i borowiki:

fot: Robert Kazański 28-08-2019

Natomiast na filmie tradycyjnie mix wszystkiego powyższego:

Grzyby – czerwcowy wysyp 08-06-2019

Bardzo ciepła wiosna a zarazem obfity w burze przełom maja i czerwca spowodowały anomalię grzybową. Bardzo miłą dla grzybiarzy anomalię przejawiającą się bardzo silnym wysypem wszelkich grzybów teoretycznie miesiąc wcześniej niż zawsze. 08-06-2019 bezdyskusyjnie numerem jeden był koźlarz grabowy, który sypał w koloniach po kilkanaście lub nawet kilkadziesiąt sztuk. Bardzo liczny również był borowik usiatkowany, który zaskoczył mnie na samym wejściu pod pierwszym drzewem bardzo okazałym osobnikiem. Oznacza to, że nikt inny ku mojej uciesze nie wie, że trwa bardzo obfity pierwszy czerwcowy wysyp grzybów. Najmniej liczny tego dnia okazał się koźlarz czerwony i pomarańczowo-żółty ale wybaczam im w imię długoletniej, trwałej i silnej przyjaźni.

Grzyby – otwarcie sezonu grzybowego 02-06-2019

Takiego scenariusza i rozwoju akcji jaki zgotował mi las w pierwszych dniach czerwca to sam mistrz Hitchcock by się nie powstydził. Dokładnie 02-06-2019 postanowiłem sprawdzić co się dzieje z młodziutkimi kurkami z przed 2 tygodni, może już się nadają do pozyskania? Pierwszy szok, las na wstępie przywitał mnie młodziutkim borowikiem usiatkowanym, jest adrenalina jest fajnie. Kilka metrów dalej dorodny koźlarz topolowy. A to co mi zgotowały zostawione uprzednio kurki, to tego się nie spodziewałem. W podziękowaniu za to, że nie zniszczyłem ich siedliska, odwdzięczyły mi się całą kolonią dorodnych dojrzałych kurek i sąsiedztwem koźlarza babki i dwóch koźlarzy pomarańczowo-żółtych. Następnie w bajkowej scenerii na skraju lasu i na granicy z łanem zboża trafił się kolejny koźlarz topolowy. Kolejne znalezione gniazdo kurek po raz drugi mnie dzisiaj zaszokowało towarzystwem młodziutkich przebijających się przez ściółkę koźlarzy grabowych a kilkanaście metrów dalej też stadkiem młodziutkich, grubiutkich, pękatych jak beczułki borowików usiatkowanych. Kolejnego „usiatka” z kolei trafiłem również na skraju lasu, tylko tym razem w towarzystwie łanu rzepaku. Pomyślałem szczyt szczęścia jak na pierwszy dzień z grzybami ale brakowało mi jeszcze do kompletu mojego flagowca czyli koźlarza czerwonego. Długo nie musiałem czekać, kroki swe skierowałem na pewną miejscówkę, która obdarzyła mnie trzema młodymi koźlarzami czerwonymi. Tak więc byłem już spełniony i to pierwszego dnia, co nie przeszkadzało mi w drodze powrotnej pochylić się nad kolejnymi znalezionymi koźlarzami grabowymi i znów na skraju i granicy z łanem zboża koźlarzami czerwonymi. Takich emocji i to o tej porze roku (pierwsze dni czerwca) to już nie miałem od niepamiętnych czasów.