Grzyby – koźlarz grabowy 13-06-2019

Kolejny dzień 13-06-2019 pod znakiem koźlarza grabowego. W jednym stanowisku koźlarz grabowy współdzielił przestrzeń życiową z pięknymi młodymi borowikami usiatkowanymi. Jednakże koźlarze grabowe zaczynają powoli reagować na afrykańskie temperatury i palące słońce. Jest to ich charakterystyczna cecha co przejawia się zmianą zabarwienia i charakterystycznymi pęknięciami na obrzeżach kapelusza. Ponadto w jednym ze stanowisk jeden koźlarz grabowy zaszokował mnie miejscem, które wybrał sobie do wzrostu.

fot: Robert Kazański 13-06-2019

Nie dość, że wyrósł pośrodku śmietniska, które zły człowiek zostawił w lesie, to jeszcze wyrósł wprost z czarnego worka jak Feniks z popiołów. Obrazek ten jest bardzo alegoryczny.

Grzyby – czerwcowy wysyp 08-06-2019

Bardzo ciepła wiosna a zarazem obfity w burze przełom maja i czerwca spowodowały anomalię grzybową. Bardzo miłą dla grzybiarzy anomalię przejawiającą się bardzo silnym wysypem wszelkich grzybów teoretycznie miesiąc wcześniej niż zawsze. 08-06-2019 bezdyskusyjnie numerem jeden był koźlarz grabowy, który sypał w koloniach po kilkanaście lub nawet kilkadziesiąt sztuk. Bardzo liczny również był borowik usiatkowany, który zaskoczył mnie na samym wejściu pod pierwszym drzewem bardzo okazałym osobnikiem. Oznacza to, że nikt inny ku mojej uciesze nie wie, że trwa bardzo obfity pierwszy czerwcowy wysyp grzybów. Najmniej liczny tego dnia okazał się koźlarz czerwony i pomarańczowo-żółty ale wybaczam im w imię długoletniej, trwałej i silnej przyjaźni.

Grzyby – otwarcie sezonu grzybowego 02-06-2019

Takiego scenariusza i rozwoju akcji jaki zgotował mi las w pierwszych dniach czerwca to sam mistrz Hitchcock by się nie powstydził. Dokładnie 02-06-2019 postanowiłem sprawdzić co się dzieje z młodziutkimi kurkami z przed 2 tygodni, może już się nadają do pozyskania? Pierwszy szok, las na wstępie przywitał mnie młodziutkim borowikiem usiatkowanym, jest adrenalina jest fajnie. Kilka metrów dalej dorodny koźlarz topolowy. A to co mi zgotowały zostawione uprzednio kurki, to tego się nie spodziewałem. W podziękowaniu za to, że nie zniszczyłem ich siedliska, odwdzięczyły mi się całą kolonią dorodnych dojrzałych kurek i sąsiedztwem koźlarza babki i dwóch koźlarzy pomarańczowo-żółtych. Następnie w bajkowej scenerii na skraju lasu i na granicy z łanem zboża trafił się kolejny koźlarz topolowy. Kolejne znalezione gniazdo kurek po raz drugi mnie dzisiaj zaszokowało towarzystwem młodziutkich przebijających się przez ściółkę koźlarzy grabowych a kilkanaście metrów dalej też stadkiem młodziutkich, grubiutkich, pękatych jak beczułki borowików usiatkowanych. Kolejnego „usiatka” z kolei trafiłem również na skraju lasu, tylko tym razem w towarzystwie łanu rzepaku. Pomyślałem szczyt szczęścia jak na pierwszy dzień z grzybami ale brakowało mi jeszcze do kompletu mojego flagowca czyli koźlarza czerwonego. Długo nie musiałem czekać, kroki swe skierowałem na pewną miejscówkę, która obdarzyła mnie trzema młodymi koźlarzami czerwonymi. Tak więc byłem już spełniony i to pierwszego dnia, co nie przeszkadzało mi w drodze powrotnej pochylić się nad kolejnymi znalezionymi koźlarzami grabowymi i znów na skraju i granicy z łanem zboża koźlarzami czerwonymi. Takich emocji i to o tej porze roku (pierwsze dni czerwca) to już nie miałem od niepamiętnych czasów.