Pomimo, że borowik zawładnął początkiem września, to w sumie królem września, jak to na moje lasy przystało, zostaje koźlarz czerwony (zresztą jak zawsze).

Ostatni weekend września (26-27) potwierdza, kto rządzi w tych lasach.

I pomimo, że znajduje je co roku tysiącami, każdy jest inny.

Każdy jest unikalny, każdy jest piękny, każdy jest niepowtarzalny.

I nie ma znaczenia, czy duży, czy mały, czy samotny, czy z rodzinką, wszystkie je kocham.

I mam nadzieję, że już na zawsze.