Grzyby – już chyba 5 ostatnie grzybobranie 27-11-2019

Mrozki odpuściły, na termometrze całe 2 stopnie na plusie, chwila wolnego czasu no i poonioosło mnie na leśne dróżki. 27-11-2019 pierwszy na spotkanie wyszedł cudowny krasnalek maślaczek.

fot: Robert Kazański 27-11-2019

Następnie na dróżce stanął zjedzony do ostatniej rurki a mimo wszystko majestatyczny koźlarz czerwony.

fot: Robert Kazański 27-11-2019

Wracałem przez górkę sosnową a tam na dróżce z kolei stanęły 3 podgrzybki brunatne z czego jeden żurnalowy 😉

fot: Robert Kazański 27-11-2019

Na koniec spotkałem jeszcze zajączka ale ten z kolei położył uszy po sobie tak jakby ze wstydu ale tak naprawdę to on nie miał się czego wstydzić.

fot: Robert Kazański 27-11-2019

Natomiast urodą urzekł mnie dla odmiany dzisiaj pasożytniczy grzybek niejadalny – wrośniak różnobarwny zwany potocznie indyczym ogonem:

fot: Robert Kazański 27-11-2019

A czy to było na pewno już chyba 5 ostatnie grzybobranie to czas pokaże. Okazuje się, że to własnie sami miłośnicy grzybów decydują o złożeniu broni i zakończeniu sezonu, a nie biedne niewinne grzyby.

Grzyby – ostatni czerwony mohikanin 24-11-2019

Kontynuacja piątkowej historyjki: Piątkowe koźlarze czerwone już wygrzewające się na sztucznym słoneczku (300 W) poprosiły mnie, abym jeszcze raz dokładnie przejrzał leśne knieje, ponieważ wydawało im się, że gdzieś w oddali w leśnych ostępach słyszeli jakieś kwilenie niemowlęcia i aby na pewno wszyscy z rodu czerwonych kapeluszy nie skończyli samotnie w ciemnym zimnym lesie. Tak wiec 24-11-2019 postawiłem sobie za punkt honoru odnaleźć tego ostatniego, zwłaszcza, że faktycznie już drugą noc temperatura spadła do -5 stopni przy -2 w dzień. Pomyślałem, nie ma co kombinować trzeba działać, ubrałem ciepłą kurtkę, kaptur na głowę (wiatr trochę zelżał ale cały czas daje popalić) i wyruszyłem w ostatnią misje ratunkową. Biegałem jak oszalały po lesie, co chwilę przystając i nasłuchując wspomnianego dziecięcego kwilenia. Po 2 godzinnych bezskutecznych poszukiwaniach nie odpuszczałem, zostało mi ostatnie ze znanych miejsc, co prawda musiałem się trochę do niego cofnąć ale jak już miałby się gdzieś schować to właśnie tam, gdzie w tym roku nie raz dochodziło do naszych gromadnych spotkań. I właśnie tam, gdzie 15 października doszło do najliczniejszego spotkania (pamiętacie całe stado pięknych młodych z pomarańczowymi główkami pod malutkim świerkiem?) odnalazłem zgubę. Pod przewróconą skorodowaną brzozą, w mysiej norce skrył się przed mrozem i wietrzyskiem ostatni czerwony mohikanin.

fot: Robert Kazański 24-11-2019

Co prawda głowę miał już oblodzoną, ale cała reszta skryta była głęboko w mysiej norce co pozwoliło mu przetrwać skrajne jak na grzyby warunki.

fot: Robert Kazański 24-11-2019

Akcja wydobywania trwała chyba ze 2 minuty, nie łatwo było wydobyć poskręcanej długiej nóżki z równie krętej mysiej norki.

fot: Robert Kazański 24-11-2019

Tak więc teraz już mogę spać spokojnie z myślą, że wszyscy moi czerwoni przyjaciele są już bezpieczni. Ale jak tylko pogoda pozwoli będę próbował cały czas dalej, może już nie w misji ratunkowej grzybów ale na pewno z misją ratunkową innych mieszkańców lasu – tych biegających (co roku zdejmuję jakieś śmiercionośne wnyki).

Grzyby – koźlarz czerwony pożegnanie sezonu 22-11-2019

Tak jak obiecałem 22-11-2019 sprawdziłem co w lesie piszczy. Tak więc niemiłosiernie piszczą i skrzypią drzewa targane wręcz „halnym” wiatrem i do tego tylko 2 stopnie – warunki spartańskie no ale cóż twardym trzeba być, co mnie nie zabije to mnie wzmocni. Sprawdzam fotopułapkę nastawioną na bobry – brak plików, sprawdzam swoje miejscówki grzybowe – brak plików. Pomyślałem trudno nie zawsze jest maj. No i po 1,5 godzinnej syberyjskiej tułaczce na mojej dróżce pojawia się ON – piękny dojrzały aczkolwiek skulony od zimna koźlarz czerwony.

fot: Robert Kazański 22-11-2019

Jaki on był wzruszony i szczęśliwy, płakał jak dziecko, myślał, że już tu zostanie sam w ciemnym zimnym lesie na pastwę mrozu i wilków (ja też ukradkiem obtarłem łezkę). Poprosił mnie o ostatnią przysługę – marzy mu się ostatni raz (świadomy upływającego czasu) wygrzać / wysmażyć się na słoneczku – wygrzanie / wysmażenie mu obiecałem ale z tym słoneczkiem to już nie da rady. W dalszej drodze spotkaliśmy jeszcze 2 maślaczki – znów wzruszenie czerwonego, że dopełni swe dni wśród pobratymców. Natomiast jak już na ostatniej ścieżce w drodze do domu spotkaliśmy 2 czerwonego wszyscy już płakali ze szczęścia jak bobry (i ja już też nie kryłem łez).

fot: Robert Kazański 22-11-2019

Jak już wszyscy ochłonęli ruszyliśmy objęci w podskokach do domu. Do naszej wesołej drużyny na skraju lasu dołączyła kolejna drużyna maślaków. Uściskom, całusom i zabawom nie było końca.

fot: Robert Kazański 22-11-2019

Taką oto wesołą historyjką przyszło mi się pożegnać z czerwonymi i sezonem 2019. Niestety już chyba więcej nie dam rady – od dzisiejszej nocy do już skrajnej pogody maja jeszcze dołączyć minusowe temperatury.

Grzyby – pożegnalne koźlarze czerwone 17-11-2019

Zaintrygowany informacjami, że grzyby jeszcze nie powiedziały ostatniego słowa w tym sezonie pełen mobilizacji ruszyłem 17-11-2019 po raz kolejny na pożegnalne koźlarze czerwone. No i faktycznie lepiej niż w piątek (również pogodowo dzisiaj słoneczko vel piątkowy deszcz) tylko sam już nie wiem czy użyć „aż” czy „tylko” 4 czerwone piękności z czego 2 pocztówkowe:

fot: Robert Kazański 17-11-2019
fot: Robert Kazański 17-11-2019

Wracając obrałem drogę przez sosnowe górki piaskowe, gdzie znalazłem stanowisko gąski niekształtnej w jej ulubionym miejscu, czyli na piaskowej skarpie:

fot: Robert Kazański 17-11-2019

No i oczywiście nie mogłem po raz kolejny oprzeć się urokowi próchnilca gałęzistego, te również jeszcze w młodej fazie bez wykształconych rogów:

fot: Robert Kazański 17-11-2019

Grzyby – wodnicha późna 15-11-2019

Fajnie było ale się skończyło. Dzisiaj 15-11-2019 tylko 1 czerwony i to niestety chyba będzie już pożegnalny czerwony. Aczkolwiek łezkę z oczu otarły mi przepiękne wodnichy późne, które obficie pojawiły się na sosnowej górce. Grzybki wg fachowych źródeł są jadalne i bardzo smaczne, aczkolwiek ja ich nie zbieram, a dlaczego? sam nie wiem. Ale zroszone deszczem wyglądają bajkowo i przykuwają moją uwagę:

fot: Robert Kazański 15-11-2019

Pożegnalny koźlarz czerwony mokry od moich łez:

fot: Robert Kazański 15-11-2019

Bardzo podniosło mnie na duchu również kolejne spotkane stanowisko jelenich rogów, które płakały razem ze mną nad kończącym się sezonem:

fot: Robert Kazański 15-11-2019